A.C.T.A. ssie.
Jak w tytule. Jeśli ktokolwiek uważa, że w ten sposób zmusi mnie – zwykłego, szarego człowieka do kupna “dóbr intelektualnych”, to się bardzo myli. Prędzej włączę sobie radio, prędzej pójdę do biblioteki, prędzej NIE OBEJRZĘ jakiegoś filmu, niż kupię coś. Do kupna oczywiście będzie mnie zniechęcać A.C.T.A., w imię zasady, że jak ktoś jest do czegoś zmuszany, to tym mniej chętnie to robi. Radia i biblioteki też zamkną, bo dysponują ZA DARMO dobrami intelektualnymi?
A może zaraz zabronią mi myśleć, bo w głowie mam dobra intelektualne? Albo opisywać coś, mówić o czymś, słuchać o czymś?
Przez to coś, co ma chronić interesy firm i jednostek, jak dla mnie odniesie odwrotny skutek, bo w ogóle przestanę się interesować tym cholerstwem. NA PEWNO nie kupię filmu, bo mi tak A.C.T.A. każe. Niczego.
Won mi z tym!
Kolejny temat pod lupę.
Tym razem jestem po prostu ciekawa waszego zdania. Myślę, że ten temat nie jest aż tak bulwersujący, ale z pewnością kontrowersyjny.
Co uważacie o adopcji dzieci przez pary homoseksualne? Biorąc pod uwagę różne czynniki.
Czy na przykład uważacie, że to ma duży wpływ na psychikę takiego adoptowanego dziecka, czy jest bez różnicy dwoje rodziców odmiennej czy tej samej płci?
Czy, ciekawiej, na postrzeganie samego siebie (orientacja/płeć/tolerancja)?
Czy para homoseksualna musiałaby wg. was podporządkować się jakimś dodatkowym zasadom, które nie obowiązują prawnie rodziców heteroseksualnych?
Do zadania tych pytań pociągnął mnie ten obrazek.
Choć oczywiście wiem, że nie zawsze tak jest, to przecież takie sytuacje naprawdę mogą się zdarzyć. I ten obrazek naprawdę mnie poruszył, gdy pierwszy raz go zobaczyłam, przysięgam, że się rozpłakałam.
Także – co uważacie?
Ta…
Stan
Łatwiej było mi wmawiać sobie, że będę się pilnie, na bieżąco uczyć, będę aktywna, będę uprawiać sporty jakieś i pilnować jakoś swojego dnia, gdy nie trzeba było zapieprzać do szkoły
Głupota, po prostu. :|
Aside
Okropne uczucie, gdy nagle uświadamiasz sobie, że mylisz się we wszystkim, piszesz głupoty i jeszcze kogoś obrażasz.
Dyskusja była, i to długo, ale nie mogłam na to patrzeć, na swoją głupotę, więc ją usunęłam.
Dobrze, że są ludzie, którzy potrafią cierpliwie pokazać, jak bardzo się mylisz.
Ech… żal mi samej siebie.
Z pozdrowieniami (i raz jeszcze przeprosinami) dla Silencio.
Totalnie oburzona!
Po tym, co przeczytałam odechciało mi się żyć na chwilę. Żyć w świecie jakie teraz będzie przedstawiany.
O co mi chodzi? A chodzi mi o to: http://www.piotrskarga.pl/ps,7733,2,0,1,I,informacje.html
Po pierwsze: jak w ogóle można się nad czymś takim zastanawiać, do chuja pana? Pedofilia jest ZŁA, jakby tego nie pokazywał. Chyba jest różnica między dwojgiem dorosłych, odpowiedzialnych, myślących ludzi, a dorosłym, który wykorzystuje niewiedzę dziecka i robi mi krzywdę!
Dawno już nie byłam taka wkurwiona…
Po drugie: czemu ZAWSZE łączy się homoseksualizm z pedofilią, czemu no? Przecież między jednym, a drugim naprawdę jest różnica.
Są dwie orientacje seksualne i to one są podstawą do całej reszty. Albo kobieta, albo facet, tyle. Nie ma innych płci – nie ma innych orientacji.
Pedofilia NIE JEST i NIE MOŻE być orientacją, bo nie opiera się na płci, a na wieku!
To według mnie bardzo niesprawiedliwe, że pedofilię łączą z homoseksualizmem, jakby żaden heteroseksualista nie miał spaczeń o psychicznych o podłożu seksualnym…
Najważniejsze jest teraz jednak to, że w ogóle wyszedł pomysł zalegalizowania pedofilii. Ręce mi opadają, żyć mi sie odechciewa i ogólnie czuję się po prostu kurewsko oburzona i wkurzona najbardziej jak się da…
Ironia tu, ironia tam, param pam pam.
Tak, tak, chodzi mi dokładnie o to, o co mi chodzi.
Ironia wkrada się w każdy zakamarek naszego życia i nie daje od siebie uciec. Wkurzające to, czyż nie?
Mi osobiście najczęściej towarzyszy ironia sytuacji, kiedy coś, co powiem lub zrobię obraca się zaraz przeciwko mnie i blokuje mi niektóre furtki.
Bo nagle podczas rozmowy z kimś przychodzi mi do głowy cudowna, świecąca neonami riposta, ale przypominam sobie, że powiedziałam coś, co jest w pewnym sensie zaprzeczeniem tego, o czym mówię, albo w połączeniu zdania nr 1 i 2 wręcz kpią ze mnie w żywe oczy.
Wkurza mnie to, bardzo, bo człowiek chce coś powiedzieć/napisać/zrobić i nagle uświadamia sobie, że nie może, bo efekt byłby odwrotny od zamierzonego.
Ech.
